Kto?
Kiedy?
Komentarze
Polubienia

Robert Ćwikowski

Czytaj więcej

W krainie Costy, Sierry i Selvy

Jak byłem dzieckiem dostałem od wujka książkę Arkadego Fiedlera „Ryby śpiewają w Ukajali”. Była to dość poważna lektura jak dla małego chłopca mimo to zaczytywałem się opowieściami o Ameryce Południowej, o ludziach w niej mieszkających i o przyrodzie.

Wówczas chęć podróżowania zaczęła kiełkować…i gdy pojawiły się takie możliwości postanowiłem spełnić marzenie z dzieciństwa.

To jest jedno z cudowniejszych uczuć, kiedy wychodzi się z samolotu i nabiera całe płuca powietrza…peruwiańskiego powietrza. Wilgotnego, gorącego i charakterystycznie pachnącego zgnilizną. Wtedy też człowiek uświadamia sobie gdzie jest i że za moment zacznie się wielka przygoda.

Spotkanie z Amazonią zacząłem w Yarinacocha. To wioska nad jeziorem o tej samej nazwie, z której wyrusza się do dżungli. Pobyt jesienią (polską jesienią) ma minusy i plusy.  Minusem było to, że była wtedy pora deszczowa. Ukajali niesamowicie mocno wylała. Deszcz nie był uciążliwy a wręcz przeciwnie, fajnie było przeżyć amazońską ulewę, ale w tym czasie nocleg w prawdziwej dżungli był odradzany, bo… prawie wszystko było pod wodą a ewentualny ląd był bardzo grząski. Plusem natomiast było to, że dzięki podwyższonemu poziomowi wody łodzią mogliśmy wpłynąć w takie miejsca do których podczas pory suchej dotarcie byłoby niemożliwe. Zatem rano spotkanie w porcie, „zaokrętowanie” na drewnianej łodzi i wypłynąłem w towarzystwie lokalnego Indianina. Najpierw jeziorem Yarinacocha by po godzinie wpłynąć na Ukajali.

To było cudowne uczucie, kiedy zobaczyłem rzekę, o której czytałem pierwszy raz w dzieciństwie. Ogromna w kolorze kawy z mlekiem, po horyzont. Siedziałem w milczeniu i chłonąłem jej niesamowity zapach. To naprawdę Ukajali. Łodzią płyniemy przy brzegu, gdyż środkiem jest za mocny nurt. Brzeg porośnięty bananowcami co pewien czas odkrywa nam swoje piękno. Przede wszystkim duże ilości zwisających z drzew leniwców – jest ich tam naprawdę dużo. Wylegujące się na drzewach iguany, wiszące gniazda, termitiery i nieznane mi ptaki. Silnik łodzi milknie i płyniemy na wiosłach. Odgłosy są nie do opisania.

Tak rozpoczęła się miesięczna przygoda z marzeniami z dzieciństwa po Peru. Spotykałem się z pustynią, oceanem, płaskowyżem, dżunglą, kanionem, upałem, zimnem, spokojem, z nerwami, z fantastycznymi ludźmi i oszustami. Doświadczyłem wspaniałej kuchni i takiej, której próbować więcej nie chcę, fantastycznego samopoczucia i niekoniecznie miłego czasu w toalecie a nawet wizji spędzenia reszty życia w więzieniu….jednak wszystko co mnie spotkało było wspaniałe i dokładnie takie jak w marzeniach.

Lima – Katedra Św. Franciszka

Lima - Katedra Św. Franciszka

Ukajali – w oddali brzeg wyspy na rzece

Ukajali - w oddali brzeg wyspy na rzece

„Ulice” na Ukajali

"Ulice" na Ukajali

U Indian Shipibo w San Francisco

U Indian Shipibo w San Francisco

Po drodze do Kanionu Colca

Po drodze do Kanionu Colca

Kanion Colca

Kanion Colca

U Indian na pływających wyspach Uros

U Indian na pływających wyspach Uros

Machu Picchu

Machu Picchu

Kiedy?

20.09.2009

Twój wpis czeka na zatwierdzenie.

Prawdopodobnie pojawi się na stronie w przeciągu kolejnych kilku minut!

Dzięki za dodanie relacji!

Sprawdź teraz podgląd swojego wpisu.
Jeśli wszystko jest ok to kliknij przycisk opublikuj.
Zawsze też możesz poprawić coś w swojej relacji przechodząc do jej edycji.

Czy jesteś pewien, że chcesz usunąć ten wpis?

Czy na pewno chcesz usunąć swoje konto?
Wszystkie Twoje dane zostaną utracone.

Aby przejść dalej, uzupełnij swoje dane, by inni mogli się z Tobą skontaktować.

Adres Twojego profilu Facebook

jak znaleźć link na Androidzie:

jak znaleźć link na iOS:

jak znaleźć link na komputerze: